W ostatnich tygodniach tego roku chodzi mi po głowie CISZA.

Cisza, która mieszka w trawie

Pod spodem każdego źdźbła

I w błękitnej przestrzeni między kamieniami

Rolf Jacobsen

 

W ostatnich tygodniach tego roku chodzi mi po głowie CISZA. Czym jest? Kiedy? Jaka jest?

W ostatni dzień roku gdy mimowolnie pojawiają się refleksje związane z podsumowaniem minionych miesięcy, zastanawiam się tym razem ile było w tym czasie ciszy…..i stwierdzam, że nie tak wiele, choć bardzo mi jej brakuje. Nie tej związanej z brakiem dźwięków w postaci rozmów czy wyłączonym radiem, ale tej w środku. W samym środeczku mnie.

Czym dla mnie jest?

Ufnością, spokojem, równowagą i paradoksalnie współbrzmieniem z resztą świata. Czymś co sprawia, że czuję się bezpiecznie, pewnie. Błogo.

Kiedy?

W tych krótkich momentach gdy zostawiam pęd i coraz częściej świadomie mówię „Nie dziękuję. Teraz porobię NIC. Po prostu posiedzę.” A wtedy…..okazuje się, że hałasu i chaosu w umyśle pod dostatkiem. Już wiem, że są. A pomiędzy nimi chwile ciszy, zgody i nie walczenia. Coraz mniej się na to złoszczę, a coraz częściej mnie to bawi. Znowu? Ale przecież gdyby nie one, być może cisza, tak poszukiwana przeze mnie nie byłaby zbawienną i kojącą?

Jaka jest?

Potrzebna. Jak powietrze. Z każdym świadomym oddechem ciszy jest więcej.

Krystyna Boroń-Krupińska

Krystyna Boroń-Krupińska

Wszystkie posty autora

Nauczyciel akademicki, poszukujący sposobności bycia uważnym w każdych (prawie) okolicznościach. Na codzień mama 3-latka. Czasem spokojna,czasem wariatka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *